Z kart historii


ZARYS HISTORII KLUCZA MUSZYŃSKIEGO

 Rys historyczny Muszyny - mówi kustosz muzeum P. Barbara Rucka (plik dźwiękowy) - posłuchaj >>

 Na południu województwa małopolskiego rozciągają się ziemie, które przez wieki nazwane były "kluczem muszyńskim". Naturalnymi granicami tego miniaturowego państwa kościelnego była dolina Wierchomli od zachodu, rzeka Ropa na wschodzie, pasmo Jaworzyny od północy i Poprad z potokiem Smerczym na południu.
Pierwsze wiadomości o ludziach, którzy zamieszkiwali te treny zdobywamy dzięki znaleziskom archeologicznym z okresu paleolitu (20 000 lat p. n. e.). nie możemy jednak na ich podstawie powiedzieć, kim byli ci pierwsi osadnicy i z jakich plemion się wywodzili.

Bezspornym natomiast faktem jest, że powstanie Muszyny i jej egzystencja związane były z popradzkim szlakiem Handlowym, co udowodnili słowaccy archeolodzy, odkrywając, że przejście przez Karpaty przełomem Popradu było już w neolicie. Pierwszy planowy etap osadzania ludzi na tych ziemiach nastąpił na przełomie XIII i XIV wieku, za panowania Kazimierza Wielkiego. Przeprowadzany był na prawie niemieckim. Według Żurawskiego kolonizacja ta szła od północy i posuwała się doliną Dunajca, z południowej wyżyny Małopolski.
Co do samej Muszyny, nie dochowały się żadne akty kolonizacyjne. Pierwsza niezbita wzmianka o Muszynie pochodzi z dokumentów, według których Wysz z Niegowici herbu Półkozic zapisał swoje dobra w tym Muszynę, biskupowi krakowskiemu Pawłowi z Przemankowa.
Muszyna musiała jednak istnieć wcześniej, gdyż ciągłe utarczki graniczne i napady rozbójników na szlaki handlowe doprowadziły do zorganizowania stałej służby zbrojnej. Z tego też powodu już w XI wieku stał na grzbiecie Koziejówki drewniany gródek, który z czasem zmienił się w zamek warowny. Tak opisał go W. Bembeynek w Starostwie muszyńskim:

Zamek muszyński już z natury był bardzo obronny. Położony na kończynie stromego wzgórza skalistego zwanego dzisiaj pospolicie "Basztą", broniony był od strony gór znacznym przekopem i czworoboczną wieżą kilkupiętrową. Przez most zwodzony wjeżdżało się na pierwsze podwórze zamkowe, które wschodnią stronę zajmował piętrowy dwór jako mieszkanie starosty i straży zamkowej. Zachodnią zaś stronę podwórza zajmował dzieciniec ze studnią, otoczony murem pojedynczym od strony przepaści, podwójnym zaś tworzący kryty obronny korytarz, oddzielony od podwórka drugiego, gdzie zdaje się był skład materiałów obronnych jak tramów, kamieni, kul itp. I majdan sołtysiej straży granicznej. Wtedy też zapewne powstała osada u stóp gródka, która była zapleczem gospodarczym dla niego.

Kolejną wzmiankę o Muszynie spotykamy w 1288 roku, kiedy to Wysz- scholastyk kapituły krakowskiej wawelskiej, zapisał w testamencie Świniarsko i Muszynę biskupowi krakowskiemu Pawłowi z Przemkowa. Darowiznę tą potwierdził Leszek Czarny po wcześniejszej ugodzie z krewnymi Wysza. Ziemie te wróciły jednak niebawem na około 80 lat do królewszczyzny. Powodem tego była zapewne chęć zemsty króla Władysława Łokietka, który w ten sposób pragnął ukarać biskupa krakowskiego Muskatę za poparcie, jakiego udzielił buntującym się mieszczanom w Krakowie. Prze ten czas panami tych ziem byli kolejni władcy Polski: Kazimierz Wielki, Ludwig Węgierski i królowa Jadwiga.
Prawa miejskie otrzymała Muszyna prawdopodobnie w XIV wieku od Kazimierza Wielkiego, gdyż w tym okresie otrzymuje je pobliskim Tylicz (1363r.). Miejscowość ta w XIII wieku miała zwać się Ornawą, choć już w XIV w. określana jest jako Oppium Novum lub Miastko. Posiadała ona ponoć niegdyś zameczek obronny, co zdaje się potwierdzać ostatnie znaleziska i badania archeologiczne.

Najbardziej znanym starostą był Stanisław Kempiński, którego to imię po wsze czasy zatrzymał w swojej fraszce Jan Kochanowski. Powstała ona w 1582 roku i tak brzmiała:

DO STAROSTY MUSZYŃSKIEGO

O starosta na Muszynie!
Ty się znasz dobrze na winie;
Znasz i masz, bo tylko z góry
Spuściwszy wóz, aliż Uhry.
Okaż swój smak starodawny,
Starosto muszyński sławny.
A niech ja go też skosztuję,
Boć i ja smak w beczce czuję.
A nie żal mi, żem poeta,
Jest coś, umieć alphę z betą.
Ty ludziom, ty Stanisławie!
Chceszli się zachować prawie,
Niech szafirem, nie rubinem,
Ale je czcij dobrym winem.
A stąd to będziesz miał zysku,
Że, coś dziś obłoków blizku,
To cię pijanymi rymy
Aż do nieba wprowadzimy.

Wino, o którym wspomina ten wybitny poeta, przybyło do Polski zapewne z Węgier, starym traktem handlowym, biegnącym od Leluchowa do Lubowni o Preszowa przez Sabinów i Lipiany. Wszystkie szlaki handlowe łączyły się w Pławcu. Handel trwał nieustannie przez cały rok. Zimą zamarzniętym Popradem wożona towary na saniach, wiosną spławiano je na tratwach do Nowego Sącza, latem po opadnięciu wody i wyschnięciu terenu przewożono je drogą wzdłuż Popradu. Do transportu przez góry używano specjalnych małych wozów. Było ich kilka rodzajów, w zależności od przewożonych towarów.
Z Węgier sprowadzaliśmy miedź, żelazo, wino, owoce oraz w okresie postu śledzie. W zamian za to kupcy otrzymywali polski ołów i sól z Wieliczki i Bochni. Na mniejszą skalę handlowali wędrowni kramarze tzw. norymberszczyzną. Komora celna lądowa mieściła się w Muszynie i Florynce, cło wodne pobierana w Zubrzyku. Przejeżdżający tędy kupcy musieli zatrzymać się w miasteczku, aby oclić towar, a następnie- jak nakazywało prawo pokładowe- wystawić go na sprzedaż przez trzy dni. Kupcom, w czasach o których piszemy, sprzyjały dogodne warunki do handlu. Nie stanowiły dla nich problemu granice, które w czasach pokoju mogli dowolnie przekraczać. Same trakty starano się uczynić bezpiecznymi przez budowanie w wielu miejscach wałów, okopów, strażnic oraz zamków kotczych.
Granica polsko-węgierska uległa zmianie w grudniu 1412 roku, kiedy to Zygmunt Luksemburski, król Węgier, oddał w zastaw królowi polskiemu Władysławowi Jagielle trzynaście miast spiskich, między innymi Lubownię, Gnizada, Podoliniec oraz przyległe wsie. Otrzymał za to 40 tys. kop groszy praskich na wojnę z Wenecją o odzyskanie Dalmacji. Niestety dobrego interesu Polska na tej zamianie nie zrobiła; pieniędzy nigdy nam nie zwrócono natomiast Spisz i Orawa, które administrowaliśmy, włączono do Słowacjo po rozbiorach w 1772 roku.
Wróćmy jednak do XV wieku, kiedy to rozpoczyna się drugi etap kolonizacji klucza muszyńskiego oraz przyległych do niego dóbr rodów Gładyszów i Stadnickich. Na terenach tych daje się zauważyć nagły napływ Wołochów i Rusinów z Rusi Zakarpackiej i Rumunii. Wiele badaczy zastanawiało się, co skłoniło tą pasterską ludność do tej wędrówki. Być może spowodowała to ekspansja turecka na tereny przez nich zamieszkałe i związane z tym pogorszenie się warunków życia. Mogła to być również ucieczka przed zarazą. Przybysz ci znajdowali tu dobre warunki do osiedlenia i opieki. Zachowały się z tego okresu liczne dokumenty lokacyjne zakładania wsi na prawie wołoskim i "ex cruda radice" to znaczy z karczunku, a w kilku wypadkach dosiedlono dawniejsze wioski. Osadników z czasem zaczęto nazywać Łemkami, prawdopodobnie od częstego wymawianego słowa "łem", "lem"- tylko. Wyraz ten był używany tylko przez ludność zamieszkującą te tereny, natomiast nie był znany w innych gwarach ruskich. Prawdopodobnie zaraz po osiedleniu się byli oni wyznania prawosławnego, a po unii brzeskiej w 1596 roku należeli do Kościoła greckokatolickiego, czyli unickiego. Świadectwem ich wyznania są piękne cerkiewki, które zachowały się do dziś w większości wiosek dawnego klucza muszyńskiego, oraz kapliczki i krzyże przydrożne.
Po drugiej fazie zasiedlania w skład państwa muszyńskiego wchodziło 35 wsi i dwa miasta. Obszar klucza liczył 9 mil kw., a na jedną milę kw. Przypadało 650 głów. Podstawowym zajęciem ludności było rolnictwo. Również Łemkowie, którzy początkowa trudnili się chowem owiec z czasem zajęcie to zaczęli traktować jako uboczne na rzecz uprawy ziemi. W samej Muszynie w XIII wieku na wzgórzu zamkowym wytapiano żelazo z miejscowej wysoko gatunkowej rudy, a Popradem spławiano drewno. Istniały również w kluczu 4 huty szkła, których wyroby przeznaczone były przede wszystkim dla ludności miejscowej. Innym popularnym zajęciem był wyrób węgla drzewnego i produkcja mazi do wozów. Szczególnie znani byli łemkowscy maziarze, rozwożący swe towary po całej Polsce. W późniejszych czasach w Muszynie rozwinęło się rzemiosło. Powstało wiele cechów, których znaki przetrwały do dziś. Handlem zajmowali się osiadli tutaj kupcy. Oni to organizowali jarmarki, na których spotkać można było zarówno Słowaków, Węgrów, jak i Łemków o Polaków. W okresie największego rozkwitu miasteczka jarmarków była aż 6 w ciągu roku.
O mentalności ludności zamieszkałej w tym regionie wiele możemy się dowiedzieć z akt sądowych, które dochowały się do dziś. Najstarsze nich pochodzą z 1601 roku i są przechowywane w archiwum kapituły krakowskiej. Wiele nazwisk, które występują w tych dokumentach, spotykamy również wśród mieszkańców Muszyny. Sąd ten opierał się na prawie magdeburskim i był podzielony na:

- miejski, dla Muszyny i Tylicza, złożony z wójta, burmistrza, ławników i rajców;

- sołtysi, dla okolicznych wsi, składający się z sołtysa i starszyzny;

- "sąd kryminalny muszyński: zwany Wielkim Gajowym, obejmujący cały kres. Zasiadali w nim przedstawiciele Muszyny, Tylicza i kresu w osobach: Wójtów z ławnikami, sołtysów, burmistrzów z racjami oraz cechmistrzami.

Rozprawy zagajane były przez starostę lub podstarościego i odbywały się w ratuszu. Sądzono sprawy o kradzież, pożogę, rozbój i czary. Praktycznie jedną karą była śmierć, a łaska sądu objawiała się w określeniu, w jaki sposób wyrok ma być wykonany. Samo ich wliczenie mrozi krew w żyłach było to: ćwiartowanie, wieszanie, wplatanie w koło, ścięcie mieczem, przebicie kołem, spalenie na stosie, wbicie na pal. Egzekucje oraz tortury poprzedzające wyroki wykonywał zatrudniony na stałe kat. Sąd muszyński słynął z okrucieństwa, lecz dzięki temu w całym kluczu panował względny ład i porządek.
Ostatnią wzmiankę o kluczu muszyńskim znajdujemy w Diaruszu wiedeńskiej okazji. Brzmi ona: Spod Sabinowa jakeśmy ruszyli, tak na nocleg odłączył się król od wojska i poszedł w miasteczko węgierskie Pławiec,a hetman Jabłonowski ciągnął na Muszynę z wojskiem do biskupa krakowskiego należącym, gdzie odprawiwszy koło generalne wojskowe, a wojskowi pobrawszy asygnacye rozeszły się chorągwie.
W latach 1769-1770 przebywali w miasteczku kilkakrotnie konfederaci Obozu Koronnego pod Muszynką. Zachowały się z tego okresu manifesty wydane w Tyliczu, Muszynie i Muszynce. Około połowy sierpnia 1770 roku przebywał w Muszynie Kazimierz Pułaski. Prawdopodobnie zatrzymał się on wówczas w dworze starostów, i stąd wzięła się mylna nazwa tego obiektu jako "Dworu Pułaskich". Większość osób zwiedzających Muszynę nazwa ta wprowadza w błąd, gdyż sugerowała, iż jest to siedziba rodowa tej patriotycznej rodziny, ci nie odpowiada prawdzie historycznej.
Po upadku konfederacji barskiej następują rozbiory Polski. W 1781 roku dobra biskupie przechodzą na rzecz skarbu austriackiego i zostają przekształcone w kameralne dobra skarbowe.
Mimo iż zaborcy pozostawili w Muszynie istniejące instytucje, z czasem na plan pierwszy wybija się Krynica. Pierwsi kuracjusze pojawiają się w tym uzdrowisku w 1800 roku. Z malutkiej wioski Krynica przekształca się w Modny kurort. Dużym udogodnieniem dla kuracjuszy i turystów było uruchomienie w 1876 roku linii kolejowej z Tarnowa do Muszyny, a w 1911 roku przedłużenie jej do Krynicy Zdrój.
Muszyna uzdrowiskiem została w latach dwudziestych XX wieku. W dużej mierze było to zasługą długoletniego burmistrza Antoniego Jurczaka. Z jego to inicjatywy rozpoczęto badania leczniczych właściwości źródeł oraz wiercenie nowych odwiertów. W latach trzydziestych, po odkryciu na lewym brzegu Popradu źródła "Antoni", rozpoczęto budowę drewnianego zakładu kąpielowego. Drugi, murowany obiekt tego typu, powstał w centrum miasta. Do leczenia bezpłodności stosowano w kąpielach znalezione na miejscu borowiny. Zabiegi rozpoczynały się o 6 rano i trwały nieprzerwanie do 22. To nagłe ożywienie się miasteczka spowodowało przywrócenie Muszynie w 1934 roku praw miejskich.
W okresie okupacji w Muszynie znajdował się Punkt przerzutowy. Wielu mieszkańców pomagało przedostać się za granicę polskim żołnierzom. Jednak po upadku Francji w 1940 roku masowości tej akcji uległa zahamowaniu.
Okupacja oraz pierwsze lata powojenne wpłynęły na zmianę struktur narodowościowych w tym rejonie. Niemcy po zajęciu tych terenów wydali polecenie usunięcia Żydów z beskidzkich letnisk: krynicy, Muszyny i Piwnicznej. W okresie od 29 X 1940 r. do 28 II 1941 r. zostali oni wywiezieni z całym dobytkiem do Grybowa.
Druga grupa narodowościowa- Łemkowie- również zniknęła z tego terenu. Pierwsze ich wysiedlenie nastąpiło w lutym 1941 r., kiedy to ZSRR zawarł porozumienie Rzeszą Niemiecką o wymianie ludności. Przesiedlenie to nie miało masowego charakteru, największa grupa pochodziła z Powroźnika- około 100 osób. Następne wysiedlenie miała miejsce w latach 1944 - 1945, kiedy to Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego podpisał umowę z ZSRR o wymianie ludności polskiej i ukraińskiej. Wywieziono wówczas 12 tys. Łemków.
Zakończenie działań wojennych w 1945 roku nie oznaczało dla tych ziem powrotu pokoju. Niemal natychmiast po wycofaniu się oddziałów niemieckich rozpoczęły swą zbrodniczą działalności oddziały Ukraińskiej powstańczej Armii. Zaplecze gospodarcze stanowiła dla niej ludność łemkowska. Znalazła się ona nie jako między młotem a kowadłem. Z jednej strony, po okresie okupacji, pragnęli pokoju i normalizacji, jednak pokrewieństwo religijne, językowe i kulturowe, a często widmo śmierci, niejako obligowało ich do pomocy oddziałom UPA. W tym też czasie zapadła decyzja władz polskich wysiedlenia wszystkich łemków i rozproszenia ich na zachodnich i północnych ziemiach Polski. Akcja ta nosiła kryptonim "Wisła" (została uchwalona 17 IV 1947 r. przez Radę Ministrów). Wysiedlenia rozpoczęto w kwietniu, trwały one do lipca 1947 r. opuszczone zagrody łemkowskie zostały zajęte przez chłopów nowosądeckich do 1948 r. Miejsce duchownych greckokatolickich zajęli księżą rzymskokatoliccy, a co z a tym idzie, cerkwie przemianowano na kościoły, starając się jednak zachować ich dawny wystrój. Aktualnie daje się zauważyć wzmożony napływ ludności łemkowskiej na ziemie przodków. Największe ich skupisko występuje w Krynicy, gdzie też zostało założone w dniu 1989 r. Stowarzyszenie Łemków.
Po II wojnie światowej Muszyna musiała zawiesić działalności uzdrowiskową z powodu braku kuracjuszy. Wyniszczony walkami kraj potrzebował nowej siły fachowej, w związku z czym w miasteczku utworzono szkołę rzemiosł i liceum. Mimo nieuchronnych przemian zachował się zabytkowy układ przestrzenny miasteczka, będący obecnie pod pieczą ochrony konserwatorskiej. Centralną częścią jest rynek, który ma formę trapezu. Odchodzą z niego trzy ulice przelotowe i dwie boczne, wewnętrzne. Na północy ulica Kościelna przechodzi w drogę do Krynicy, na południu ulica Piłsudskiego prowadzi w kierunku stacji kolejowej, a następnie przechodzi w drogę do Leluchowa (granica polsko-słowacka). Trzecia ulica, Antoniego Kity, biegnie w kierunku południowo-zachodnim, przechodząc w Aleje Lipową, a następnie w drogę do Nowego Sącza. Całość zabudowy jest usytuowana nad rzeką Poprad i potokiem Muszynka.
Wraz z powrotem pokoju zaczęła następować normalizacja. Muszyna od 1958 r. znowu rozpoczęła swą egzystencje jako uzdrowisko. Dodatkowo, połemkowskie wsie- Złackie i Szczawnik, zabudowana sanatoriami i domami wypoczynkowymi.
Przyszłości tego urokliwego miasteczka związana będzie zapewne z jej zasobami naturalnymi oraz korzystnymi turystycznie położeniem w dolinie Popradu.

Wykorzystano opracowanie Barbary Ruckiej "Muszyna i okolice", Brzozów